Moje domowe SPA oraz pytanie Jak często stosować maseczki?

Mam wolny wieczór. Zamiast siedzieć przed laptopem i przeglądać różne strony postanowiłam zrobić coś dobrego dla mojego skóry. Coś więcej niż codzienna pielęgnacja.

Pomysł na post podsunęła mi moja współlokatorka, pytając jak często stosować maseczki?

Odpowiedziałam, ale musiałam, chwilę się zastanowić, by mieć argumenty dla popularnego stwierdzenia 2-3 razy w tygodniu.

Skóra lubi systematyczność. Złuszczanie, nawilżanie, odżywianie. Odpowiednie kosmetyki polepszają jej kondycję oraz chronią przed przedwczesnym starzeniem się. By ocenić działanie kremu najlepiej stosować go przez ok. miesiąc. Tyle ile trwa proces keratynizacji naskórka, czyli rogowacenia, przejście komórek skóry z dolnych warstw naskórka do warstwy rogowej, tej najbardziej zewnętrznej. 

Jeśli chodzi o maseczki, mają one bardziej skoncentrowane składniki (kremowe) albo działanie regulujące np. wydzielanie sebum, oczyszczające pory czy złuszczające. Częstotliwość ich stosowania jest indywidualna dla każdej z osób, ale warto pamiętać, iż one tylko uzupełniają systematyczną pielęgnacją oraz wspierają poprawne funkcjonowanie skóry, która sama się reguluje. I właśnie o tę regulację się rozchodzi. Skóra powinna sama pracować, a zbyt częste 'wyręczanie' może przynosić różne skutki. Czyli wszystko z umiarem i rozsądkiem.

Co Wy na to? Zgadzacie się z tym, czy macie inne zdanie?

 

Moje domowe SPA rozpoczęłam od 15-nasto minutowej kąpieli z dodatkiem emulsji borowiny spa Sulphur. Zmagam się z rogowaceniem okołomieszkowym na ramionach oraz łydkach. Działam na wiele sposobów. To jest jeden z nich. 

Po kąpieli wmasowałam w ciało oliwkę BD, a na ramiona, łydki i stopy krem regenerujący Lirene z 30% mocznikiem. Po kąpieli skóra jest zmiękczona (maceracja naskórka) i podatna na różne zabiegi. Do usunięcia zrogowaceń na piętach i śródstopiu użyłam tarki file-a-foot TBS. 

Następnie zajęłam się twarzą. Po demakijażu nałożyłam glinkę marokańską Yves Rocher. Glinki to moje ulubione maseczki. Świetnie oczyszczają skórę, odświeżają ją i delikatnie peelingują. Trzeba pamiętać, żeby nie dopuścić do zaschnięcia glinki na skórze twarzy. Najlepiej sprawdza się w tym celu hydrolat w butelce z atomizerem. Ja użyłam hydrolat oczarowy Organique.

W tym samym czasie wymasowałam uda i pośladki szczotką TBS, którą można stosować do masażu na sucho, peelinguje ona skórę i poprawia miejscowe krążenie, dzięki czemu składniki aktywne z kosmetyków antycellulitowych mają szansę na lepsze wchłanianie, co za tym idzie skuteczność. Następnie na partie pośladków i ud wmasowałam Ziaja rebuild serum drenujące. Zabiegi antycellulitowe staram się wykonywać tak często jak mam możliwość, ale serum stosuję codziennie. Profilaktyka musi być.

Maseczkę zmyłam ściereczką muślinową. Stonizowałam skórę hydrolatem i zaaplikowałam rozluźniający olejek do twarzy YR i chwile masowałam twarz masażerem TBS.

A teraz uciekam malować paznokcie. Miłego wieczoru!

 

Pozdrawiam


signature

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *