wielkie denko przed przeprowadzką

projekt denko



:: PIELĘGNACJA TWARZY ::

LOVE ME GREEN Organic enerising face peeling – bardzo przyjemny żel myjący, nadaje się nawet do codziennej pielęgnacji. Jest bardzo delikatny dla skóry, usuwa zanieczyszczenia i pozostawia skórę gładką i nieściągniętą. Ma orzeźwiający zapach <recenzja>

Ziaja anno d’oro mikro-dermabrazja zabieg domowy – jeden z mocniejszych peelingów jakie używałam. Bardzo mi przypomina microdermabrsion Vit C. z TBS. Ten produkt ma kremową konsystencje i zawiera mocne, syntetyczne drobiny ścierające. Jest z serii dla skór dojrzałych. Nie występuje już w sprzedaży regularnej, ale można go dostać w mniejszych drogeriach.

Balea, dwufazowy płyn do demakijażu oczu – bardzo dobra dwufaza, nie podrażnia, nie szczypie, szybko zmywa wodoodporny makijaż. Kosztuje ok. 10 zł. Jedyne co mam do zarzucenia to fakt,że jest niewydajny. Albo ja tyle zużywam dwufazówek 😉

Yves Rocher glinka marokańska – bardzo lubię glinki za ich działania oczyszczające, wygładzające i regulujące pracę skóry. Glinka marokańska posiada wiele właściwości kondycjonujących skórę. Zużyłam opakowanie 100 ml i myślę jaką glinkę kupić następną.
Tradiotion de Hammam to cała seria kosmetyków YR, pisałam o olejku myjącym <click> oraz o peelingu <click>
Wszystkie pachną tą samą orientalną nutą. Uwielbiam takie zapachy.


:: PIELĘGNACJA CIAŁA ::

Sephora vanilla creme brulee body butter – ‚fajne’ masło do ciała. Nawilża dobrze i co ważne na długo. Ma słodki zapach wanilii. Ma aksamitną konsystencję, łatwo się rozsmarowuje, dobrze się wchłania. Może brudzić jasną odzież. Pisałam o nim <tutaj>

Farmona Tutti Frutti masło do ciała karmel & cynamon – iście zimowy, otulający zapach. Pachnie mocno i zapach dosyć długo utrzymuje się na skórze. Smarując się wieczorem, po kąpieli, rano jeszcze czuć zapach cynamonu z nutą słodyczy. Ma zbitą konsystencje ale łatwo się rozprowadza. Wygładza i nawilża skórę. Zimą zawsze do niego wracam.

Ziaja rebuild reduktor cellulitu serum drenujące – zużyłam właśnie drugie opakowanie. Dobre, ale znam lepsze. Największe wrażenie wywarł na mnie kosmetyk Floresan <recenzja>. Ziaja ma lekką, szybko wchłaniającą się formułę. Napina skórę i pozostawia ją gładką. Ma wyczuwany anyżowy zapach. Mi on nie przeszkadza, zwłaszcza, że szybko się ulatnia. Jeżeli chodzi o efekty trudno jest mi ocenić ten produkt mimo zużycia dwóch opakowań. Nie mam widocznych problemów z cellulitem. Jedynie profilaktyka na skórze ud, a na pośladkach żaden produkt nie zdziałał cudów, bo takich nie ma. Myślę, że problem rozwiążą ćwiczenia i dieta, wspomagane ujędrniającymi kosmetykami. Ziaję zamieniłam na Tołpę. Dużo droższą, zobaczymy, może wrócę do reduktora cellulitu.

Oxedermil krem na pękające pięty 30% mocznika – kosmetyki zawierające tak wysoką zawartość mocznika stosuję głównie na skórę, na której mam wrastające włoski. Krem ma bardzo gęstą formułę i zdarza się, że nie wchłania się w skórę, pozostawiając rolującą się warstwę. Próbując różnych wiem już, że mocznik mocznikowi nie równy. I jedyny działający i poprawiający stan mojej skóry krem to Pilarix.

cosmoderma, pasta cukrowa – depilacja nie jest mi obca i sama wykonuję całościową depilację ciała. Wosku w rolce używam do depilacji nóg i rąk. A pasty cukrowej do depilacji bikini. Jest zdecydowanie mniej bolesna, choć bardziej czasochłonna. Pastę nakłada się pod włos i zrywa zgodnie ze wzrostem włosa, dzięki czemu unika dyskomfortu jaki towarzyszy depilacji woskiem. Ponadto łatwo usunąć owłosienie z miejsc trudno dostępnych, zwłaszcza intymnych. Nie powoduje podrażnienia skóry, polecam do miejsc wrażliwych na ból.

tarki do stóp – wyrzucam dwie, zużyły się i pora zmienić. Tarki należy wymieniać dosyć często, nawet jeśli się je dezynfekuje. Pozostaje na nich martwy naskórek, przez co stają się coraz mniej higieniczne w użytkowaniu. Tarki te można stosować na mokro i na sucho (zależy co pisze producent). Osobiście wolę metodę na sucho, po uprzednim zmiękczeniu skóry w kąpieli.


:: PIELĘGNACJA WŁOSÓW ::

Alterra, maska do włosów granat i aloes – bardzo często pojawia się w denku i w aktualizacji pielęgnacji włosów. Bardzo ją lubię, wygładza włosy, sprawia, że są lśniące, miękkie i dobrze dociążone. Już kupiłam kolejną.

PILOMAX maska, włosy farbowane, jasne – miałam obie wersje miniaturek, do włosów jasnych i ciemnych. Maska ułatwia rozczesywanie to jej jeden z większych zalet. Mam wersję pełnowymiarową i myślę, że niedługo zacznę jej używać, wtedy będę mogła lepiej ocenić te maski.

L’biotica BIOVAX, intensywnie regenerująca maseczka, naturalne oleje – mam 3 produkty z tej serii. Maskę lubiłam, może nie tak bardzo jak mleczną, ale dawała radę. Dociąża włosy i je wygładza – więcej pisałam o niej <tutaj>

DeBa, BioVital, odżywka do każdego rodzaju włosów – świetna odżywka w dobrej cenie. Szkoda,że tak trudno z jej dostępnością. Ma dobry skład, kondycjonuje włosy, nadaje im miękkości i blasku <recenzja>

L’biotica BIOVAX, intensywnie regenerujący szampon, naturalne oleje – szampon ten zupełnie nie wpisał się w potrzeby moich włosów. Wzmagał ich przetłuszczanie i w połączeniu z odżywką / maską obciążał włosy. Zużyłam go do golenia. Tu sprawdził się świetnie, jest gęsty i dobrze się pieni.

babydream, szampon – nie wiem ile już zużyłam opakowań tego szamponu, bardzo go lubię i często stosuję. Jest delikatny, ale dobrze oczyszcza włosy i skórę głowy nawet po olejowaniu.

Gliss Kur, odżywka do włosów, marrakesh oil & coconut – dobra i tania odżywka drogeryjna, wygładza włosy, ułatwia ich rozczesywanie, po jej użyciu włosy są miękkie i ładnie błyszczą.


:: KĄPIEL ::

Balea, jagodowy żel pod prysznic – kremowy żel o niebieskiej barwie i przyjemnym jagodowym zapachu. Chętnie wypróbuję inne wersje zapachowe.

Luksja Care Pro, ze składnikami balsamu do ciała, olej z pestek dyni – kremowa formuła tego żelu pod prysznic przyjemnie otula skórę już w czasie kąpieli. Kupiłam a promocji 2 za 1 w cenie 5,99 zł. Bardzo polubiłam ten produkt i kupię teraz na promocji w Leclercu za 3,99. Polecam, jedne z lepszych kremowych żeli pod prysznic w niskiej cenie i łatwo dostępnych.

The Body Shop, shea shower cream – kolejny kremowy żel pod prysznic, który nawilża skórę już podczas mycia. Ma delikatny, bardzo przyjemny zapach. Formuła jest bardzo przyjazna dla skóry i po jego użyciu nie miałam potrzeby stosowania balsamu. Jedynym jego minusem jest cena – 25 zł za 250 ml.

Yves Rocher shower gel, Hamamelis – żel pod prysznic o całkiem dobrym składzie, nawilżający, choć jest żelowy. Delikatnie, orzeźwiająco pachnie.


:: KOLORÓWKA ::

Max Factor, Facefinity, 3 in 1 foundation – jeden z moich ulubionych podkładów. Ten jest w odcieniu 55 beige, ale na mojej twarzy wychodzi ‚różowo’, więc teraz kupię 60 sand. Bardzo dobrze kryje, utrzymuje się cały dzień. Nie wysusza i nie obciąża skóry. Minusem jest pompka i zużycie końcówki podkładu. Kika razy użyłam patyczka kosmetycznego, ale odpuściłam i wyrzucam. Świetny, już kupiłam następny.

Sephora, puder matujący – jeszcze w starej szacie graficznej. Przyjemny w użytkowaniu, jest miałki i dobrze współpracuje z podkładami. Matowi moją skórę na cały dzień.

Sephora, eye primer – baza złapana na wyprzedaży za 9 zł. Jakby była dostępna w sprzedaży pędem pobiegłabym po drugą. Jest w pędzelku, co ułatwia aplikację na powiekę. Ma cielisty kolor, zastyga na powiece i staje się matowa. Bardzo dobrze podbija kolor cieni, a co najważniejsze bardzo łatwo się na niej blenduje.

Solone, kredka do brwi – woskowa kredka, która daje naturalny efekt na brwiach, używałam jej codziennie, pisałam o niej <tutaj>

catrice, mono eyeshadow 090 – cielisty, chłodny, matowy cień. Bardzo przydatny w każdym makijażu. Lubie cienie Catrice, zarówno Absolute eye colour, jak i te metaliczne oraz wypiekane (zwłaszcza z edycji limitowanych). Chętnie ich używam. Moje ulubione kolory to właśnie 090 i 350. Oba matowe. 350 to beżowo, brązowy kolor – idealny do zaznaczenia załamania powieki.


Zużyłam też kilka wosków YC oraz granulki zapachowe Regent Hause. Teraz na wiosnę zmienię wersje zapachowe i wieczorami znów będę otulać się zapachem świec i wosków. Zwłaszcza, że zmieniam mieszkanie.
Do kosza trafia też Sasha benefit. Wody toaletowe benefit zapakowane są w śliczne pudełeczka, takie domki. Są urocze i słodkie. Zapachy mają ładne, ale wydajność trochę kiepska.
To już wszystko. Puste opakowania lecą do śmieci. Takie denko robi wrażenie, nawet na mnie samej!
Buziaki !


Pozdrawiam

signature

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *