Moja kosmetyczka na wyjazd – czyli niezbędne produkty do makijażu

Jak spakować kosmetyczkę, by zabrać ze sobą wszystko co jest potrzebne, a nie brać połowy dobytku kosmetyków. Jak wziąć tylko niezbędne produkty, nic mniej i nic więcej. Nauczyłam się tego z czasem. Kiedyś brałam wszystko co uważałam za słuszne. Słuszne w tamtym czasie. Brałam chociaż jedną paletę sleek’a, pomadkę na dzień i pomadkę na wieczór. Róż do policzków, najlepiej 2 albo i 3. Skąd mam wiedzieć, na który będę miała ochotę jutro i pojutrze? No i zestaw pędzli – przecież muszę czymś nałożyć kosmetyki, które biorę ze sobą.

I tak w nieskończoność. Nie rozmyślałam to czy coś innego w zamian. Brałam pod uwagę wszystkie alternatywy pomysłu na makijaż i w rezultacie miałam kuferek kosmetyków, a nie małą kosmetyczkę.

 

 

 

W mojej kosmetyczce znajdują się produkty, które umożliwią mi stworzenie naturalnego makijażu, podkreślającego urodę.

 

Podkład: najlepiej sprawdzony i ulubiony. Dobrym rozwiązaniem jest przelanie go do słoiczka 5 ml. Wystarczy na kilka dni i zaoszczędzimy dużo miejsca. Zamiast podkładu wybrałam BB cream Revlon. Jest lekki, dobrze stapia się z cerą i wygląda naturalnie.

 

Korektor: w mojej kosmetyczce znalazł się kremowy korektor Bobbi Brown. Ukrywa cienie pod oczami i zmiany na skórze. Jest uniwersalny jeśli chodzi o zastosowanie i odcień.

 

Puder: wybrałam swój ulubiony MAC Studio Fix, który długo zachowuje matowe wykończenie. Aplikuję go cienką warstwą puszkiem załączonym do opakowania.

 

Bronzer: ostatnio najczęściej sięgam właśnie po mozaikę Revlon. Daje szybki efekt– modeluje twarz i rozświetla skórę. Aplikuję go małym, poręcznym pędzelkiem.

 

Mascara: najlepiej trwała, wodoodporna. Używam bourjois 1 seconde. Naturalnie pogrubia rzęsy oraz wydłuża je.

 

Kredka do brwi i oczu: chętnie stosuję kredkę Kryolan w odcieniu ciemnego brązu. Podkreślam nią brwi oraz zaznaczam linię górnych i dolnych rzęs.

 

Pomadka/błyszczyk: tutaj na pewno musi być coś ulubionego. Pełna dowoloność, jeśli chodzi o formułę, wykończenie i kolor. Pomadka MAC sheen supreme culture blossom ma delikatny ciepły, łososiowy odcień. Wygląda dziewczęco i świeżoo, a przy tym pielęgnuje usta.

 

 

To są wszystkie produkty, które uważam za niezbędne.

Stawiacie na minimalizm? 

Czy jednak pakujecie więcej ‘na wszelki wypadek’? 

Koniecznie dajcie znać, jestem ciekawa jak wyglądają Wasze kosmetyczki na wyjazd.

 

 

Pozdrawiam


signature

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *