Moje pierwsze BB kremyCedia Rose StemInnisfree eco natural green tea

Przyznaję się,że do uwielbianych BB kremów byłam nastawiona sceptycznie.

Oczywiście dlatego,iż jestem wielką fanką matu i mocnego krycia. A jak wiadomo, BB krem i mat? Nic z tego.
Mam mieszaną cerę, ze skłonnością do suchej i wrażliwej. Zmiany w postaci krostek czy zmian o podłożu zapalnym są rzadkością, natomiast moją zmorą są zaskórniki. Pod podkładem i pudrem ich nie widać, ale po demakijażu, po maseczce tym bardziej, aż ręce same chcą wyciskać i wyciskać.
Sama ich obecność mnie irytuję, jednak okiem osoby, która nie ma zboczeń kosmetycznych albo nie ma obsesji na punkcie wągrów są one niezauważalne, bo mało ważne.
No ale, przejdźmy do BB kremów.

No więc pierwszy BB krem Cedia Rose Stem BB Cream zaaplikowałam na twarz w taki sam sposób w jaki nakładam podkład w płynie. 2 warstwy: pierwsza manualnie, druga gąbeczką. Za drugiem razem w taki sam sposób użyłam Innisfree eco natural green tea BB Cream #2.

Oba kremy przypadły mi do gustu. Jednak Innisfree green tea bardziej pasuje do kolorytu mojej cery. Cedia jest ciut jaśniejsza.
Oba kremy BB są dość gęste i treściwe. Bałam się niezbyt dokładnego krycia, ale kremy spełniają moje oczekiwania. To co trzeba maskują. Bardzo ładnie wyrównują koloryt.

Nie uwierzycie, bo sama nie dowierzam. Niestety mam dość widoczne sińce pod oczami. Po nałożeniu BB kremu wystarczy niewielka ilość korektora (np. Sephora w pędzelku) i efekt zadowala mnie, jestem pod wrażeniem.

Nie mam problemów z suchymi skórkami, nie mam problemu również z naczynkami, więc trudno mi się do tego ustosunkować.

Kremy utrzymują się na twarzy cały dzień w takim samym stanie.
Byłam pod wrażeniem trwałości i poziomu stopienia się z cerą.

Co jest dla mnie szokiem?
Śliczna, zdrowa, promienna cera – bez nakładania podkładów, korektorów i pudrów.
Jak dla mnie super.
BB krem nie tylko pielęgnuje naszą cerę, ale sprawiając, że nasza skóra wygląda wspaniale dodaje nam odpowiednią dawkę kobiecej pewności siebie.

Wstawiam zdjęcia bez żadnej przeróbki.
Nr 1 światło łazienkowe.
Nr 2 światło dzienne w pokoju.

Z początku denerwowała mnie ta świetlistość skóry twarzy. Nie mogłam się powstrzymać, więc zmatowiłam twarz pudrem sypkim Max Factor Creme Puff i nałożyłam róż mineralny Coastal Scents.

Polubiłam się z kremami BB. Trudno o ich dostępność, recenzje, informacje. Zdobyły moje zaufanie:
– idealnie stapiają się z cerą
– wyrównują koloryt
– wytrzymują na twarzy cały dzień
– skóra nabiera promiennego, zdrowego wyglądu.

Jestem na TAK!

Post ze starej wersji strony.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *