zużyte i zamienione na inne – czyli kolejne denko

Całkiem spore denko. Ostatnie było w połowie listopada. Szybko idzie zużywanie kosmetyków, które lubię i towarzyszą mi w codziennej pielęgnacji. Podkład zamieniłam na Under 20 i Rimmel Match Master – niedługo recenzja, bo są naprawdę godne uwagi. Zamiast wody różanej używam wody z kewry. Sól do kąpieli mam z Dermo Pharmy, ale wysusza mi skórę. Ujędrniające i antycellulitowe działanie znalazłam w serum rozgrzewającym Eveline, które używam każdej zimy. W pielęgnacji włosów mam kilka nowych odżywek i maskę Alterra z granatem i aloesem. Maski, które nadal używam to Bio Wax: niebieska i żółta i planuję ponowny zakup Kallos Latte. Napaliłam się na maskę Gliss Kur Oil Nutritive, jest ciężko dostępna, ale będę jej szukać do upartego 😉

1. Farmona, Tutti Frutti sól do kąpieli brzoskwinia & mango
Bardzo przyjemnie, energetyzująco pachnąca sól. Zapach unosi się w czasie całej kąpieli. Nie wysuszała skóry, teraz używam soli Dermo Pharma i mogę jej to zarzucić. Niestety. Cała seria Tutti Frutti to lek na chandrę ciemnych, zimnych dni.
2. Dabur, Red Rose Water
Hydrolaty weszły na salony, mimo,że to produkt uboczny wytwarzania olejków. Woda różana cudownie pachnie, prawdziwy zapach róż z bajkowego ogrodu. Używałam jej do rozrabiania maseczek proszkowych do twarzy, jak tonik, spryskiwałam nimi włosy. Przyjemnie odświeża skórę, oczyszcza i tonizuje. Uspokaja skórę i łagodzi po demakijażu, delikatnie nawilża. Minusem szklana butelka, ale przelewałam ją po trochu do plastikowej butelki 150 ml z atomizerem. Myślę, że przy okazji innych zakupów kupię ją ponownie. Tę zakupiłam na paatal.pl za ok 10 zł
3. Lirene, maXSlim, intensywnie ujędrniający balsam do ciała
Dobrze nawilżający i ujędrniający balsam o przyjemnym, cytrusowym zapachu. Myślę, że kupię go ponownie na wiosnę. Teraz stosuję rozgrzewające serum z eveline. Zima jest tragiczna. Rozgrzewam się na wszystkie sposoby jakie tylko można.
4. Avon, Ideal Flawless foundtation
Jeden z moich ulubionych podkładów kryjących. Dobrze się rozprowadza na skórze i ładnie się wtapia. Aplikowałam go pędzlem języczkowym, gąbeczką i palcami. Każdy sposób jest dobry. W regularnej cenie kosztuje prawie 50zł. I wcale go nie widziałam w każdym katalogu Avon. Kupiłam go u jednej z blogerek za 15 zł. Wow! Prócz dobrego krycia, podkład na tyle nawilżał, że po kilku godzinach od aplikacji nie miałam uczucia ściągnięcia skóry. Podkłady kryjące mogą wysuszać, czy podkreślać suche skórki, ten zachowywał się przyjaźnie wobec mojej cery. Odcień już za ciemny na tę porę roku, akurat zużyłam. Zostało jeszcze trochę, ale ze szklanych buteleczek nie da się, po prostu nie da się zużyć wszystkiego do cna.
5. Dermika, Maseczka bio nawilżająca, Nasycenie
Niekiedy lubię użyć maski kremowej. Najchętniej stosuję te samowchłaniające. Lubię na noc czuć ochronny film na skórze, zwłaszcza po ciężkim dniu pracy, gdy skóra mocno daje w kość uczuciem ściągnięcia i swędzenia. W składzie olej z orzechów makadamia, olej jojoba i skwalen. Maseczka łatwo się aplikuje, zapach dość przeciętny. Wygładza skórę i daje uczucie ujędrnienia. Czy nawilża? Na pewno nie powoduje uczucia ściągania i napięcia. Jednak nie odczuwałam wyraźnej poprawy nawilżenia i ulgi, jakiej oczekiwałam. Maseczkę trzeba zmyć, dłońmi idzie to dość opornie, najlepiej się wspomóc gąbeczką. Kupiłam ją na promocji w Naturze za prawie 4 zł, więcej nie kupię. Inne maseczki w większości mają na drugim miejscu parafinum liquidum, czego unikam jak ognia. Ta wydawała się jedną z tych godnych zastosowania, ale nie jestem na tyle zadowolona, by kupować je namiętnie i stale.
1. Garnier, Ultra Doux, olejek z awokado i masło karite, odżywka pielęgnacyjna
Całkiem przyzwoity skład skłonił mnie do zakupu. Odżywka dobrze wygładza włosy, dociąża je, ułatwia rozczesywanie, łagodzi puszenie, nie obciąża włosów. Kupiłam ją znów, gdyż skończyły mi się wszystkie rosyjskie maski do włosów. 
2. Schwarzkopf, Gliss Kur, marrakesh oil & coconut, odżywka
Jak tylko pojawiła się na półkach sięgnęłam po nią, by spojrzeć na skład. Dość wysoko jest olej arganowy i ekstrakt w owoców kokosa. Zawiera dimethicone, czyli silikon, który łatwo usunąć go z powierzchni włosa detergentem, nie kumuluje się na nich, więc nie musimy się go obawiać i unikać aż nadto. Odżywka bardzo dobrze wygładza i nabłyszcza włosy. Są miękkie, delikatne i łatwo się rozczesują. Myślę, że kupię ponownie.

3. Tradycyjny Syberyjski Szampon do włosów na cedrowym propolisie Nº 1 – wzmacniający (bez SLS , parabenów i silikonów) 

Jeden z moich ulubionych rosyjskich szamponów, to już kolejna butla. Kosztuje 26 zł za 600ml. Do kupienia np <tutaj>. Bardzo dobrze oczyszcza włosy, poprawia ich kondycję, mniej wypadają i są silniejsze w starciu z warunkami zewnętrznymi. Bardzo dobrze wpływa na skórę głowy. Zawiera oleje i woski, które dobrze nawilżają włosy, chroniąc przed ich przesuszaniem. Uwielbiam go i na pewno kupię ponownie. Być może z inną recepturą babci Agafii. 
4. Balsam domowy codzienny, do pielęgnacji wszystkich rodzajów włosów
Również posiada wspaniały skład, zawiera m.in wyciąg z żytniego chleba, wyciąg z łupin cebuli, wyciąg z szyszek chmielu oraz 17 syberyjskich ziół. Wzmacnia i regeneruje włosy oraz stymuluje ich wzrost. Był doskonały, gdy moje włosy były w dobrej kondycji. Dobrze wygładzał włosy i cudownie ziołowo pachniał. Teraz, gdy moje włosy są przesuszone klimatyzacją, balsam nie był wystarczający, by zapobiec puszeniu się włosów, nie wygładzał ich należycie, niestety nie byłam zadowolona. To moja trzecia butla. Balsam jest średnio wydajny. Do kupienia <tutaj>
5. RENE FURTERER Karite maska intensywnie regenerująca włosy suche i zniszczone
Miniaturka z październikowego glossy boxa, pełnowymiarowy produkt kosztuje 153 zł. Włosy po użyciu były dobrze dociążone, miękkie i wygładzone. Łatwo się rozczesały. Nic więcej nie mogę napisać, gdyż maska wystarczyła mi na jedno użycie. Maska posiada certyfikat ECO CERT, skład bardzo przyjazny. Efekt nie zachwycił. Za taką cenę na pewno nie kupię pełnowymiarowej wersji.

Po każdym opisanym denku czuję ulgę, więcej miejsca na nowe produkty i małą zmianę w pielęgnacji. Różnorodność jest ważna. A Wam jak idzie? 

Pozdrawiam

Post ze starej wersji strony.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *