DENKO maj



Denkowy post stał się już niemal nawykiem. Nie są to ogromne ilości pustych opakowań, ale lubię tę chwilę, gdy zużyte wyrzucam robiąc miejsce na nowe, jeszcze niewypróbowane. W tym denku znalazło się kilku moich ulubieńców, chwaląc je wskazuje na działanie naprawdę godne uwagi. Z pielęgnacji jest to na pewno krem do rąk TSSS oraz maska do włosów Alterra granat i aloes, a z kolorówki korektor w pędzelku Sephora i tusz Max Factor 2000 Calorie. Do tych produktów na pewno jeszcze kiedyś wrócę.



:: PIELĘGNACJA WŁOSÓW ::

1. Mrs. Potter’s balsam odbudowa i nawilżanie przeciętna odżywka o prostym składzie, stosowałam ją do OMO. Stosowana samodzielnie jak odżywianie i wygładzanie po myciu szamponem nie sprawdza się, włosy nie są należycie wygładzone i lejące. Ma dużą pojemność, stosowana od czasu do czasu wystarczyła mi na ponad dwa miesiące.

2. FARMONA SAPONICS z naturalnym wyciągiem z pokrzywy i mydlnicy lekarskiej

Kupiłam jako szampon oczyszczający, do stosowania raz na jakiś czas, podobnie jak szampon Barwa ze skrzypem polnym. Pieni się słabo, ale bardzo dobrze zmywa oleje, czy naftę kosmetyczną. Pozostawia włosy sypkie i świeże. Zapach ziołowy, delikatny. Minusem jest zbyt duży otwór, wylewa się z niego dużo szamponu, przez co starcza na krócej. Nie wiem czy kupię ponownie.
3. ISANA HAIR RED SZAMPON z wyciągiem z henny i granatu, filtrem UV i pigmentami koloryzującymi

Szampon o dziwnym zapachu i kolorze. Henna w składzie daleko, prócz tego kilka nawilżaczy, ale nic szczególnego. Jeśli chodzi o działanie byłam bardzo zadowolona, włosy po nim były świeże, miękkie, błyszczące. Przyznaję, że gdy zauważyłam, że wygładza włosy na tyle, by uniknąć użycia odżywki, stosowałam go, gdy liczyła się każda minuta do wyjścia z domu. Napiszę osobną recenzję, warty uwagi, nie jest niezbędny. Niska cena oraz wydajność zdecydowanie na plus. Myślę, że kupię go ponownie.
4. Alterra, maska do włosów suchych i zniszczonych GRANAT I ALOES

Zużyłam już ente opakowanie. Biorę ją, gdy jest w promocji w Rossmanie. Świetnie zmiękcza, wygładza i dociąża włosy. Uwielbiam jej skład i działanie. Czasem trzymam ją kilka minut, a niekiedy dłużej, jednak efekty podobne. Jest średnio wydajna, nie oszczędzam jej swoim włosom. Cena to zaledwie kilka złotych. Włosy po niej są zdecydowanie w lepszej kondycji niż po niejednej drogiej masce. Na pewno kupię ponownie.


:: PIELĘGNACJA CIAŁA, DŁONI, TWARZY ::
1. The Secret Soap Store krem do rąk 20% masła Shea, wanilia

To jeden z kremów do rąk, które uwielbiam. A jestem wybredna, chociażby nie cierpię kremów glicerynowych i aż zgrzytam zębami od efektów jakie odczuwam na skórze dłoni. Ten krem ma dobry skład, masło shea jest na drugim miejscu ponadto w połowie jest mocznik i D-panthenol. Dłonie i skórki okalające paznokcie są po nim aksamitne, miękkie, odczuwalnie nawilżone i odżywione. Uwielbiam go i chcę więcej. Szkoda,że stacjonarnie jest tak trudno dostępny.

2. Johnson’s body care Ekstra nawilżający żel pod prysznic z olejkiem migdałowym

Kosmetyki myjące preferuje w wersji kremowej. Są gęstsze i delikatniejsze dla skóry. Mam kilka, które lubię i kupuję w zależności jaka jest promocja, oczywiście na te duże pojemności.
3. Ziaja krem na dzień i na noc skóry suchej, zmęczonej bio olejek awokado

Otworzyłam i się nim wysmarowałam a następnie spojrzałam na wstrętny skład. Nie wiem czy siłą własnej sugestii czy winą składu obudziłam się z tzw. whitehead’ami. Fuj! Olejek z awokado jest w połowie składu, po olejach mineralnych, silikonach i innych takich. Zużyłam na szyję i dekolt. Próbka 5ml starczyła na kilka solidnych aplikacji. Krem jest treściwy i gęsty, ładnie i delikatnie pachnie.


:: KOLORÓWKA ::

1. RIMMEL Match Perfection

Lubiłam ten podkład, miał średnie krycie, ale rozprowadzany pędzlem można było je stopniować. Dobrze się trzymał i wyglądał bardzo naturalnie. Nie wysusza, a wręcz otula skórę ochronną warstwą. Stosowałam go zimą, ale jest na tyle lekki, że równie dobrze sprawdzał się wiosną. Używałam średniego odcienia, 200 soft beige. Jest łatwo dostępny i niedrogi. Minusem jest szklane opakowanie, z którego ciężko wydostać podkład z samego dna i ścianek.

2. Sephora korektor rozświetlający clair light 03

To jest nowa wersja, stosowałam również poprzednie i nie tylko ten odcień. Kolor bardzo jasny z różowymi pigmentami. Lekki, nie jest korektorem kryjącym. Stosowałam go tylko do rozświetlania miejsc pod oczami, na wcześniej zaaplikowany korektor kryjący. Dobrze współgra z innym kosmetykami płynnymi. Opakowanie klasyczne, estetyczne, aplikator w pędzelku. Minusem takiego opakowania jest fakt, że kończy się pewnego dnia, a my nawet tego nie przypuszczamy. Pewnie kupię ponownie, zużyłam już chyba z 4 sztuki.
3. MAX FACTOR 2000 Calorie

Mój ulubiony tusz :) Wydłuża, pogrubia, dodaje objętości, rozdziela. Czyli wszystko co trzeba. Dobrze sprawdza się zarówno na górnych jak i dolnych rzęsach. Nie osypuje się, nie znika, nie odbija, w porównaniu z o wiele droższym tuszem Givenchy, który był niewypałem na moich rzęsach. Zużyłam już 3, kiedyś jeszcze do niego wrócę.
4. Pomadki, stare i zużyte

Robiłam porządki na półce. Przeterminowane wyrzucam, inne nieużywane dodałam do zakładki wymiany. Są tu nawet 2 obrzydliwe kolory jasnego różu, po co takie miałam, ba! nawet je używałam – nie wiem :) Trafił tu również wykończony do cna błyszczyk z H&M. Jest to u mnie rzadkość, ponieważ takie kosmetyki szybko mi się nudzą i zmieniam na inne. Także ten polubiłam na tyle, że nawet został wykończony.


To na tyle. Myślałam, że jest tylko kilka opakowań, ale post pisałam cały wieczór. A teraz do śmieci! W końcu :)



Pozdrawiam

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *