Dobre, tanie i polskie! | Rozświetlacz Hean Glam Highlighter 201 i 205

Rozświetlacz

W moim codziennym makijażu zawsze używam rozświetlacz. Uwielbiam efekt promiennej cery, rozświetlacz nakładam na szczyty kości policzkowych oraz na środek twarzy, czyli na nos, łuk kupidyna i środek brody. Pokażę Wam jakie rozświetlacze ma marka Hean. Dostępne są dwa odcienie, oba bardzo twarzowe, jasne, naturalne. Jeśli jesteście ciekawe innych drogeryjnych rozświetlaczy zapraszam na ten test.

Rozświetlacz Hean to ambiwalentny romans, raz go uwielbiam a raz nienawidzę. Zależy mi, by efekt rozświetlenia był bardzo widoczny, ale wtapiał się w skórę na tyle, by nie tworzył odcięcia z różem czy z bronzerem.

Rozświetlacz Hean Glam Highlighter występuję w dwóch odcieniach, 201 i 205. Pierwszy kolor, bardzo jasny, srebrzysty, perłowy sprawdzi się przy bardzo bladych karnacjach. Mimo dobrej pigmentacji rozświetlacz Hean daje naturalny błysk i często nakładam więcej warstw niż jedną. Wtedy łatwo o efekt odcięcia, brak płynnego przejścia między różem a rozświetlaczem. Jasny odcień, czyli 201 używam rzadko, właśnie przez tę właściwość. Może to nie jest kolor dla mnie.

Drugi odcień, nr 205, to beżowo złoty rozświetlacz pasujący do większości karnacji, zwłaszcza tej ciepłej, czy oliwkowej. Pięknie wygląda na lekko opalonej skórze. Wygląda bardziej delikatnie, ponieważ odcień ten ładnie wtapia się w skórę. Dla mocniejszego efektu ‘glow’ nakładam go gąbeczką na mokro, tą samą którą nakładałam podkład i korektor. Rozświetlacza Hean, jeden i drugi odcień, ma gładką formułę, ten jasny odrobinę się pyli, ale oba łatwo nakładać pędzlem / gąbeczką a nawet palcami. Często nakładam je na dekolt. Efekt zachwyca!

Dodatkowy plus za brak drobinek, spójrzcie same, te kolory są naprawdę ładne!

Ogólnie są to dobre rozświetlacze w przystępnej cenie. Minus jasnego odcienia to efekt odcięcia. Miałam podobnie z rozświetlaczem Bell, który był widoczny, zbyt jasny i dla mnie za mało w nim rozświetlającej tafli, której tak bardzo pożądam i szukam. Minus złotego koloru to sama formuła. Rozświetlacz po kilku użyciach utlenił się, stwardniała wierzchnia warstwa. Byłam pewna, że na testerze to całkiem normalne, ze względu na kontakt z palcami, z potem i sebum wielu klientek – testerek. Ale w moim domowym egzemplarzu niestety zadziało się tak samo.

Używacie rozświetlaczy w codziennym makijażu? Jaki jest Wasz ulubiony? Podawajcie swoje typy! 

Miłego dnia!

Post ze starej wersji strony.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *