OOTD: orange w roli głównej

Niedziela. Ostatni dzień ferii zimowych. Jutro zaczynam ostatni semestr w szkole policealnej. Nie tęskno mi zbytnio. Sama realizuję się na płaszczyźnie związanej z kosmetologią i wszystkim co tego dotyczy. Uwielbiam to co robię, uwielbiam o tym rozmawiać, pisać, dowiadywać się nowych rzeczy. W tym się widzę w przyszłości. 

Na PG został mi ostatni egzamin. Przyznaję, że z własnej winy (a raczej lenistwa) nie zaliczyłam go w pierwszym terminie. Nie deprawuje to mojego sumienia, gdyż zadało jedynie 6 osób na roku, jednak trochę uwiera fakt,że zawsze byłam w gronie osób zaliczających sesję w terminach zerowych a nawet tych będących zwalnianych z egzaminów. No cóż. Studia to nie sama nauka. Za 2 tygodnie drugi termin, więc spinam pośladki i do nauki. Gdy ma się więcej zajęć, łatwiej zorganizować czas. Czyż nie?

                       


Buty i torba pojawiały się już w innych outfitach. Koszula kupiona dawno temu w Orsay’u a sweter to mój secondhand’owy łup. 

Kolor nie tylko podoba mi się wizualnie. Ale czy nie sprawia,że moja buzia zdaje się być bardziej wyraźna? Czy tylko ja odnoszę takie wrażenie? 

Kolor pomarańczowy pobudza i zwiększa optymizm. Na zimowe dni przyda się dodatkowa dawka energii i radości.

Pozdrawiam, udanego tygodnia!

Treść z archiwalnej wersji strony, stworzona przez autora bloga.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *