Sephora Rouge – part one.

 Kremowe pomadki Sephora Rouge kupiłam za 50% ich wartości w czasie trwania akcji ‚Wymień stare na nowe’. W cenie regularnej kosztują 39 PLN / szt.  
Od dawna szukam nudziaka idealnego. Właśnie wykończyłam essence nr 52 nude. Wszystko byłoby jak najbardziej w porządku, gdyby nie jej trwałość na ustach i krycie. Mimo wszystko, przy najbliższej okazji kupię ją ponownie. Nawilża, daje subtelne wykończenie no i kosztuje zaledwie kilka złotych. 
Nudziak Sephora, czyli R20 Honey,  daje efekt stonowanych ust z delikatnym połyskiem.  Pomadki Sephora Rouge ma dobre krycie, a przy wyjechaniu poza kontur ust łatwo ściera się ze skóry. Utrzymuje się dość długo, ale co to znaczy ‚dość’? Wyszłam dziś na godzinę z domu, po powrocie pomadka na ustach była nadal. Jestem stała się matowa, wykończenie nie było zbyt zachwycające, bowiem podkreśla suche skórki. Pomadka + błyszczyk. Mam nadzieję,że się sprawdzi. Przy schodzeniu z warg pomadka nie ma smaku. Nie ma też specyficznego zapachu. 
Pomadka ma solidne opakowanie, wykonane z czarnego tworzywa. Na dole jest kolor oznaczający odcień pomadki. Nazwa jest w postaci litery ‚R’ i kolejnych nr. 

Tak prezentują się na ustach. Pierwsze zdjęcie jest z użyciem konturówki Nano lip liner coral cool nr 19. Nano lip liner są na bazie masła Shea i jojoba, pomaga uwydatnić kontur ust. Podoba mi się to świetliste wykończenie :)

Wszystkim czytelnikom i obserwatorom życzę spokojnych Świąt. 

Post ze starej wersji strony.


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *